wtorek, 23 września 2014

wielkie słowa bez słów...

Hmmmm... Czy znacie sposób na wydłużenie doby? Czy mogłabym nie spać kilka dni? Czy mogłabym mieć więcej czasu? Żyje w zawrotnym tempie, oddycham głęboko, próbuje zorganizować się tak, by nadążać z pracami pisemnymi, lekturą... By przy tym wszystkim być nadal mamą, żoną...W tych wszystkich chwilach potrzeba mi czasami wsparcia... Ale tak oto dzisiaj w południe otworzyłam mój pojemnik na obiad, wiedziałam, że pan T. przygotował mi coś do zjedzenia wieczorem ale to co zobaczyłam... sprawiło, że dosłownie łzy stanęły mi w oczach... Można mówić "kocham", "szanuje", "doceniam", "wierzę w Ciebie" w różny sposób ale... Można też inaczej...


Nic dodać, nic ująć... Ręce pana T. opanowały do perfekcji przygotowywanie dań japońskich. Moje serce podbite... 

środa, 17 września 2014

lekki powiew...

Och dzieje się we mnie coś dziwnego... Studia, studiuje po francusku... Jeszcze rok temu wydawało mi się to nierealne, niemożliwe, nieosiągalne. Teraz po prostu się dzieje. Bywają momenty, gdy czytam te metafizyczne, filozoficzne teksty i chcę mi się płakać bo zrozumienie tego jest bardzo trudne ale gdy przebrnę przez te rozdziały, gdy poukładam sobie to wszystko w głowie nastaje ten dziwny, wspaniały stan umysłu... To jakby świeży wiatr przechodził przez moją głowę, jakby nastawała ciepła i spokojna harmonia i spokój, jakby wszystko układało się w całość. To moja wielka transgresja życiowa i nie mam co do tego wątpliwości. To przekraczanie moich granic, moich wyobrażeń i myśli o sobie. To jakby nauka myślenia o sobie dobrze, to nauka oceny siebie i swoich możliwości językowych, małe redefiniowanie siebie.
Mam wiele ról w tym roku do wypełnienia. Na szczęście jest moja Mama, to nie łatwe znów zamieszkać z Mamą ale i piękne uczyć się być z Rodzicem w inny sposób, niż było to w przeszłości. To niesamowite, że tak wiele Osób pomaga mi w realizacji mojego planu na  życie, mojego marzenia edukacyjnego... Mama, moje dzieci, które nie tęsknią, które akceptują to wszystko z radością i uśmiechem na ustach, świetnie radząc sobie w przedszkolu. Mój pan T, który wykazuje się dojrzałością i mądrością na miarę bohatera... Ogarnia ogrom spraw domowych, pomaga mojej Mamie, wziął na siebie ogrom odpowiedzialności za wiele spraw rodzinnych i organizacyjnych.
Jestem ja: po 5 latach spędzonych w domu, z moimi chwiejnymi emocjami, próbuje odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości i chłonąć, to co mam okazje się nauczyć. Dla mnie to wielki krok... Niech ten rok dla nas wszystkich, którzy tak mocno związani są z tym, co dzieje się w moim życiu, będzie DOBRY i pełen MĄDRYCH wniosków...
Dziękuje Wam Wszystkim za ogrom wsparcia i dobrych słów...