Po cudownych wakacjach, awarii internetu, ostatnim wolnym weekendzie pełnym zbierania warzyw i owoców na okolicznej farmie, po zapachu gotowanego kompotu i ciasta ze śliwkami zostają wspomnienia i bukiet zjawiskowych mieczyków na stole. Dzieci miały ostatni wolny dzień przed jutro rozpoczynającym się rokiem szkolnym. Basia idzie pierwszy raz do przedszkola, Stasio mam nadzieję będzie szczęśliwy z odnalezienia swoich kolegów i znajomych miejsc.
Życie biegnie do przodu... A ja od wielu dni nie potrafię sklecić jednego posta... Jest tyle do napisania, tona myśli przelewa się w mojej głowie tyle, że sama nie wiem, jak je opisać... O wakacjach tak ładnie napisała Matka Browar i tyle zdjęć zaprezentowała, że możecie i tam odnaleźć nas i dzieciaki moje.
Po wakacjach doświadczyłam ogromne trudnych uczuć związanych z powrotem do Francji. Chyba naprawdę od lat nie miałam tak kiepskiego nastroju. Chyba zadałam sobie ważne pytanie, czego ja chcę od życia w sensie prawdziwie całościowym. Oczywiście plan na ten rok jest do realizacji, budzi wiele strachu ale i radości, jest nam tutaj dobrze, szczęśliwie ale... Jak Wam ująć w słowa to, że ani w Polsce nie było jak u siebie, ani tutaj tak nie jest... Tak w Polsce nie pasuje mi trochę rzeczy, tak i tutaj nie jestem z wszystkiego zadowolona. Bardziej doświadczone znajome, które mieszkają tutaj już po 10 lat uspokajają, że to uczucie towarzyszy kilka lat, potem powoli zanika... Wszędzie znajdują się ludzie, których po prostu masz ochotę omijać szerokim łukiem i szkoda nawet pisać o nich jedno zdanie. Pytanie, czy wszędzie na świecie możesz odnaleźć bliskie sercu osoby... Co z tymi, którzy tak bliscy sercu i pozostawieni dość daleko...
Brak mi tutaj tego życia w zgodzie z cyklami natury. Pewnie dlatego tydzień pobytu w Polsce spędziłam nad garnkami robiąc dżemy, powidła i pakując smaki i zapachy cudownych polskich owoców, by móc je odnaleźć tutaj. Może potrzeba nam z panem T. ziścić nasze pragnienie małego domu z dala od wszystkiego ale blisko siebie i bliskich i sensu tego, co klaruje się w naszych duszach... Widzę jak Stasio odnajduje się także w tych samych nastrojach i pragnieniach. Co będzie? Tego nie wiemy więc niech nas los prowadzi,a nasze marzenia niech zaklinają rzeczywistość.
Na koniec wspomnienia z wakacji:) Oto nasza wspaniała ekipa, bez której wakacje nie byłyby tak cudowne i pełne beztroski. Dziękuje Wam SERDECZNIE!!!!!!!!!!!
I nasz anioł na ziemi... Jej radość życia nie pozwala nie śmiać się każdego dnia...
I nasz mądry bohater, kochający morze tak bardzo jak ja...





