sobota, 5 kwietnia 2014

piwo blanc:)

Piwo blanc krąży w mojej krwi więc Zielono mi :) Niewątpliwie mam dobry humor:) Mimo przejechania dołem zderzaka naszego samochodu po krawężniku (osioł, osioł, osioł :) ) nie będę się przecież zadręczać:) Dzień w pracy fantastyczny. Pora więc przyznać się otwarcie: uwielbiam swoją pracę. Są różne rzeczy, które odkrywamy w swoim życiu ale odkrycie swojej pasji i połączenie jej ze swoim zawodem jest moim szczęściem więc dążę nadal do realizacji swoich celów.
Dzieci nasze przeszły samych siebie w miauczeniu i marudzeniu ale trudno niech tak będzie:) Tydzień konstruktywny, dużo spraw załatwiliśmy, wiele radosnych rzeczy robiliśmy. Stasio miał okazje poznać zwyczaje francuskie w związku z prima aprilis i jego ryba wisi nad jego łóżkiem do dnia dzisiejszego:) Basia znów odnajduje się radośnie w żłobku. Pogoda cudowna, wielkie drzewa za oknem całkowicie zazieleniły się w dosłownie dwa dni, dzięki czemu podziwiam ich swobodny szum każdego poranka. Na balkonie pojawiły się zalążki dwóch truskawek, posadzone rośliny przyjmują się i  rozkwitają, rosną i cieszę się, mówię do nich:) Wkrótce odwiedzi nas Mama Browar z Rodziną, co przyprawia nas o WIELKĄ radość:)
W sklepie rozmawiam z radością z ludźmi, macham pani ze sklepu z winem... Czy potrzebowałam tej Francji, by poczuć tą pełnie w sobie? Coś we mnie mówi, że tak... Więc chwilo trwaj...

Krótka fotorelacja z życia dzieciaków:)



środa, 2 kwietnia 2014

"Mamo ona mnie dręczy"

Mam wspaniałe dzieci. Mój syn był dzisiaj przez 8 godzin idealnym pacjentem, mimo głodu bo musiał być długo na czczo, mimo zmęczenia i wielu różnych ludzi, badań był idealny! Naprawdę jestem z niego dumna i z tego, jak już wiele rozumie... Decyzją naszą i lekarza czekamy na datę niewielkiego zabiegu.

Tymczasem z powodu kompletnego zmęczenia będzie tylko zapis rozmowy moich pociech przy śniadaniu:
B: Co robisz Stasiulku? Czytasz sobie? Co tam czytasz? Tytusa czytasz? Gdzie jest Tytus? A co jesz Stasio?
S: Basia, nie mów do mnie chce sobie jeść w spokoju! Czytam o Tytusie w czołgu.
B: Ale co robisz Stasiulku? Kocham Cię Stasiulku? Dobre masz płatki kukurydzianowe? Co pijesz Stasio? Kakałko nie kakao? Soczek też masz? A gdzie masz Tytusa? Mów do mnie Stasiu.
S: Mamo ona mnie dręczy!
Ja: Ale jak Cię dręczy?
S: Ona ciągle do mnie mówi...

Generalnie taka sytuacja zdarza się często i ciągle z tą samą siłą rozśmiesza do rozpuku, czyż damska i męska natura może tak wyraziście eksponować się już w tak młodym wieku:)